STOWARZYSZENIE SPOŁECZNO - KULTURALNE W KALETACH

 

Kalendarz

Gdyby tak spalić wszystkie kalendarze,                                                                                                                       

czy to by zmieniło bieg wydarzeń?

Czy zima byłaby latem a wiosna jesienią?

Tak możemy tylko marzyć, ale tego już nie zmienią.

A może lat by nam nikt nie liczył,

i każdy miałby tyle, ile by sobie życzył.

Nikt by nie wyznaczał daty urodzenia,

ani też nie określił wieku odchodzenia.

Każdy by żył długo i szczęśliwie,

ale ty przecież wiesz, że to niemożliwe.

Bo wszystko na tym świecie, ma swój początek  koniec

i nie ma gdzie się od tego odwołać, czy ze skargą pobiec.

Musimy się pogodzić z takim porządkiem rzeczy,

Ze wszystko co najważniejsze jest już ustalone- chyba nie zaprzeczysz?

 


Poezja

"Okrutna pamięć"

W pewnym momencie życia nam się wydaje,
że  to cobyło jest juz skońcone, że trzeba iść dalej.
Człowiek choć okaleczony, musi spojrzeć do przodu,
i podejmować nowe wyzwania, jak kiedyś za młodu.
Ma silne postanowienie, jest wręcz na to gotowy,
że musi zostawic na boku uczucia i pójść po rozum do głowy.
Ale czy naprawdę jest na to gotowy?
Już mu sie wydaje, że mu się udało,
Ale to nieprawda, jednak znał siebie za mało.
Pamięć i serce jednak ciągle figle płata,
i przypomina natrętnie to, co było przez ostatnie lata.
Nie daje zapomnieć o utraconej miłości i wspólnym życiu,
i wyciąga na wierzch to,co było w największym ukryciu.
I choćbyś nie wiem jak badzo sie trudził,
Nigdy o nim nie zapomnisz, choć żyjesz wśrów wielu ludzi.
Bo to uczucie było w twym sercu kamieniem wyryte,
na wieczną pamięć, choć życie to już przecież przeżyte. 


"Moja samotność"          Maria Rogocz

Moja samotność w ludzi tłumie;
niczego nie pragnie, nic nie rozumie.
Moja samotność od środka mnie drąży,
jak promyk nadzieji, który nie zdążył
wyszeptać tego, co głęboko skryte,
a złotymi zgłoskami w mym sercu wyryte.
Ty patrzysz na mnie ze starej fotografii,
ale mej tęsknoty i tak utulić nie potrafisz.
I chociaż serce moje na oścież otwarte,
zycie bez Ciebie jednak nic nie warte.


" Marzenia"

Wciąż skrywam głęboko moje marzenia,
choć czasem wracam do nich - tak od niechcenia
Ale też często mi się wydaje,
że mi do tych marzeń jest coraz dalej.
A może one sa nierealne, zastanawiam się skrycie.
Czy to juz koniec? Czy tak wyglądać ma już całe moje życie? 
Mówią, że na miłość nigdy nie jesteśmy za starzy,
każdy przecież człowiek o miłości marzy.
Może nie warto liczyć godzin i lat,
lepiej aby znów zawirował nam świat.



 Wiersz pt."Uśmiech"          Maria  Rogocz

W świecie, gdzie wszystko ma swoją cenę,
jest coś za darmo, o czym pewnie nikt nie wie.
Tego nie znajdziesz w żadnym markecie,
choćbyś poszukał też w  internecie.
Tego nie zważysz ani nie zmirzysz,
Ale ty przecież w bajki nie nwierzysz.
Lecz ci podpowiem w wielkim sekrecie,
Gdy sie uśmiechniesz jest ładniej na świecie.
Uśmiech w łazience, gdy się malujesz,
uśmiech dla męża, gdy mu śniadanie szykujesz.
Uśmiech w pociągu, na poczcie albo też w banku,
Uśmiech w ciągu dnia, wieczorem lub o poranku.
Uśmiech przy pracy,nawet gdy jest trudno,
Na ruchliwej ulicy, na której często brudno.
Uśmiech przy pachnącej kawie przy kominku,
Promienny uśmiech dla bliskiej osoby w upominku.
Pomimo problemów często się uśmiechaj.
Na dzień szczęśliwy nie czekaj,
Bo uśmiech w życiu nic nie kosztuje,
A wszystko zmienia, drogę toruje.  

   Życzenia na Nowy  Rok
Żeby nam się chciało  chcieć,
aby życie lepsze wieść.
Aby każdy cel osiągnąć
i po sukces rękę wyciągnąć.
By pomysłów było wiele,
jak zdobyć środki na różne cele.
Aby róg był zawsze pełen obfitości,
a życie dostarczało wiele radości.
Niech nam zdrowie dopisuje,
i nigdy pieniędzy nie brakuje.
Niech nas dzieci zasypią wnukami,
a los obdarzy też innymi darami.
Niech nam uśmiech nie schodzi z twarzy,
a każdemu sie spełni wszystko o czym marzy.



      Czas świąteczny

Przez rok cały różnie sie do siebie odzywamy.
Nigrzecznie, arogancko,o kulturę  słowa  mało sie staramy.
Gdy przychodzi wreszcie okres świąteczny,
każdy chce być bardziej miły i grzeczny.
Wyrażamy dla siebie tyle uprzejmości,
jakbyśmy chcieli nadrobić wszystkie zaległości.
Uśmiechamy sie do siebie na ulicy, w sklepie, idąc do pracy,
i dziwi nas, że to też są przecież nasi rodacy.
Dziś nikt nie trąbi na nas samochodem,
gdy niechcący zajechaliśmy komuś drogę.
Grzecznie nas przepuszczą na pasacxh dla pieszych,
choć na codzień  nikt w tym względzie grzecznością nie grzeszy.
I urzędniczka na codzień z miną chłodną i posępną,

uśmiecha sie do nas i staje sie bardziej dostępną.
Składamy sobie wzajemnie świąteczne życzenia,
zdrowia,radości,szczęścia i powodzenia.
Na codzień pędzimy jak konie bez celu,
A moglibyśmy dokonać rzeczy tak wielu. 
To przecież wigilia sprawia,choć czas szybko ucieka
że stajemy się milsi i lepsi dla drugiego człowieka.
To właśnie tego wieczoru zło ze wstydu umiera,
widząc jak niebo się nad nami otwiera.



      
Szkoda lata
   A mnie jest szkoda lata i żal, że tak szybko minęło,
   i nagle przyszła nostalgia, nie wiem skąd sie to wzięło.
   Brak mi tych dni słonecznych i kolorowych kwiatów na łące,
   Brak mi śpiewu swkowronka  i innych rzeczy tysiące.
   Brak roześmianych dzieci,które kąpia sie w stawie,
   i chmary chłopców, kopiących piłkę na trawie.
   Brak ładnych dziewcząt w jasnych, zwiewnych sukienkach,
   i bosych dzieci w piaskownicy w fartuszkach lub krótkich spodenkach.
   Brakuje mi ciepła, co latem stare kości grzeje,
   i okrągłego słońca co do nas radośnie sie śmieje.
   Brak widoku pięknych opalonych ciał,
   Bo to przecież dzisiaj modne, to juz jakiś szał.
   Bo nawet na piaszczystej, nadmorskiej  plaży,
   Młody czy stary człowiek chętnie sie smaży.
   Brak mi zapachu świeżego suszonego siana,
   i kukania sprytnej kukułki od samego rana.
   Brak wieczorów ciepłych przy śpiewie i grillowaniu,
   i zakochanych, których można przyłapać na całowaniu.
   Brak też letnich, krótkich nocy, gdy sen walczy z bezsennością,
   i szkoda, że tylko w pewnym wieku lato kojarzy się z miłością.
   Brak szeptów w drewnianej, ogrodowej altance,
   i festynów połączonych z muzyką a nawet z tańcem.
   Brak mi  świeżych truskawek i jagód czarnych w lesie,
   i spacerów długich i echa, które daleko sie niesie.
   I wycieczek górskich i innych wędrówek turystycznych,
   które bawiły nas i dostarczały doznań fantastycznych.
   Brak mi widoku dorodnych owoców i warzyw na straganie,
   ale tak chyba być musi i tak już chyba pozostanie.
   Lato minęło, więc żegnamy je dzisiaj, często z łezką w oku,
   ale ono przyjdzie na pewno trzeba tylko poczekać do następnego roku.        
                                                                                                    Maria  Rogocz    



           Wycieczka  do  Warszawy                                                               
                                                                                                                     

Raduje się serce, raduje się dusza.

Gdy Stowarzyszenie na wycieczkę rusza.

Chociaż do Warszawy mamy drogę długą,

Śpiewamy piosenki jedna za drugą.

Do Sejmu idziemy od samego rana,

Czekają tam na nas to rzecz niesłychana.

Przewodnik przystojny prowadzi nas sprawnie,

Po salach obrad, korytarzach  i opowiada ładnie.

Pokazał  też kaplicę,  gdzie się posłowie modlą,

Kiedy coś nagrzeszą lub przyjmą ustawę podłą.

Po wyjściu z Sejmu , wielka niespodzianka,

Spotkanie z Panią Senator  to żadna przechwałka.

Ona nam pozuje,  my robimy zdjęcia,

Ale już się spieszy na inne zajęcia.

Wychodząc na miasto bardzo się cieszymy,

Bo z panią przewodnik wnet się zobaczymy.

Mała i szczuplutka, wręcz nic szczególnego,

Prowadzi nas na początek pod pomnik Piłsudskiego.

Potem do Łazienek, gdzie  dawniej mieszkali królowie,

A jak  żyli w tamtych czasach - ze szczegółami opowie.

Mieli piękne pałace, majątki   i ogromną władzę,

Bardziej dbali o siebie niż o Polskę, nic na to nie poradzę.

Ale budowle były piękne, obrazy, rzeźby  i  cudne ogrody,

Oglądaliśmy z zachwytem  żyrandole,  meble i  przepiękne schody.

Także Wilanów – siedziba króla Jana  Sobieskiego  i Marysieńki,

Pokazał  europejski szyk ,  klasę  i  inne  rozliczne wdzięki.

A  swym przepychem dorównywał, albo przewyższał Łazienki.

Pomnik Chopina  pięknie  w dolinie wśród  kwiatów położony,

Stanowi naturalny amfiteatr, jakby do tego był stworzony.

Belweder  dumny, otoczony zielenią   służy prezydentowi za mieszkanie,

Jak się kiedyś prezydent zmieni to nie wiadomo co lub kto w nim zostanie.

Można też zobaczyć  przepiękne Krakowskie Przedmieście,

Gdzie pracuje nasz  prezydent no i przebywają  jego oficjalni goście.

Najwyższy budynek  w  Warszawie , to Pałac Kultury,

Można wjechać  na 36 piętro,  lub piąć się po schodach do góry.

Kolumna  Zygmunta na  rozległym  Placu Zamkowym ,

Świadczy o potędze i nadaje stolicy charakter zabytkowy.

Największe wrażenie robi jednak  Zamek Królewski,

Jego bogata  historia, czas wojny i  wygląd obecny.

Swym    przepychem, bogactwem i dziełami sztuki,

Dorównuje naszym wyobrażeniom  z wcześniejszej nauki.

Tyle się słyszy o  cudzie techniki  czyli  Stadionie Narodowym,

Że postanowiliśmy go zobaczyć ,szczególnie panom przyszło to do głowy.

Jest rzeczywiście piękny  i robi na wszystkich wrażenie,

Szczególnie wieczorem, gdy widać jego  oświetlenie.

Po wielu latach, a może wiekach prawie,

Uruchomiono wreszcie  metro w Warszawie.

Przejechać się trzeba było choć kilka przystanków,

Aby sprawdzić jak wielu przewozi pasażerów  szczególnie o poranku.

Starówka też  niezmiennie  urzeka nas swoją urodą,

Choć jest starą częścią miasta ale piękną i ciągle młodą.

Rynek, Warszawska Syrenka, Barbakan, fosa  i mury obronne,

Restauracje, kawiarnie, liczne  kościoły  i klomby kwiatowo - zielone .

Tam życie kwitnie nawet w nocy  i rozbrzmiewa wszędzie  muzyka,

Tam się też różnych, dziwnych  i przebranych  artystów spotyka.

Cała wycieczka w  trudzie  i  40 stopniowym upale,

Zwiedzała  miasto i kolejne zabytki wytrwale.

Nikt nie narzekał, że jest zlany potem,

Popijał wodę mineralną  i nie myślał o tym.

Po wysiłku zwiedzania, obiad nam smakował,

A kto miał ochotę  zimnym piwkiem się  częstował.

W  klimatyzowany  autobus  każdy chętnie wsiadał,

O swoich wycieczkowych  wrażeniach dużo  opowiadał.

Z piosenką na ustach i dobrym humorem,

Wróciliśmy do domu bardzo późnym wieczorem.

Wszyscy jednogłośnie stwierdzili dokładnie,

Że chętnie  pojadą raz jeszcze, bo było tak ładnie.       

 

                                                                                                        Maria  Rogocz

  II wyjazd do Warszawy - piosenka na drogę.                         / na melodię .. Umarł Maciek umarł już leży na desce, gdyby mu zagrali podskoczył by  
                                                                                                        jeszcze"/


             Raduje sie serce, raduje sie dusza,
             Gdy Stowarzyszenie na wycieczkę rusza.
             Aura nam nie sprzyja, lecz to nic nie szkodzi,
             W sercu mamy słońce, czujemy się młodzi.
             Dobry humor w torbie albo też w kieszeni,
             i żadna ulewa tego dziś nie zmieni.
             Nasza grupa sprawna, trzyma sie też kupy,
             a wszystkie kłopoty niech idą do  d............
             My lubimy jeździć babki i panowie,
             W różne części Polski, niech każdy to powie.
             Jest sprawny autobus i dobry kierowca,
             A przed nami każda droga całkiem prosta. 
             Dzisiaj do Warszawy droga nam wypadła,
             ona nam ostatnio do gustu przypadła.
             Chociaż do Warszawy mamy droge długą,
             śpiewamy piosenki jedna za drugą.
             Światynię Opatrzności oglądamy ciekawie,
             upamiętnia wielkich Polaków i niech tak zostanie.
             Wizyta w Senacie dała do myślenia,
             władza ma się dobrze i nic się nie zmienia. 
             Chcemy też odwiedzić Bronka i Donalda,
             z Jarkiem wypić kawę - to rzecz nierealna.
             Pocieszyć Gronkiewicz przed jej odwołaniem,
             lecz mamy nadzieję, że tak się nie stanie.
             Oni tych związkowych maja dosyć spotkań,
             siedza w swych pałacach i w swoich opłotkach.
             Chcemy też odwiedzić Jana Sobieskiego,
             no i Marysieńkę - piękną żonę jego.
             Może nam się uda na grób Popieluszki,
             lub wstąpić na chwilę na stare Powązki.
             Widok na Warszawę zobaczyć z wysoka,
             aprawdzić jaka  Wisła jest teraz szeroka.
             Krakowskie Przedmieście i Plac Teatralny,
             To plan jest ambitny ale i realny.
             Na obiad pójdziemy, nie będziemy głodni,
             nie musimy chudnąć, jesteśmy wygodni.
             Po obiedzie piwko i jedziemy dalej,
             by naszą stolicę oglądać wytrwale.
             Było bardzo późno i każdy w to wierzył, 
             że zjemy kolację tak jak się należy. 
             Po całej wycieczce wrócimy do domu,
             o całej przygodzie nie mówmy nikomu.
             Myśmy już w tym roku limit wyczerpali,
             Czekamy do wiosny aby jeździć dalej.    


                     
Piosenka napisana   przez   Marię   Rogocz  specjalnie dla naszego  Stowarzyszenia  do melodii   pt. " Morze nasze morze. . . . ."


        Stowarzyszenie

Choć nie każdy z nas jest młody i do pracy nie ma sił,
My lubimy sie zabawić,  by dzień każdy lepszy był.
Żadna siła, żadna burza  nie odbierze werwy nam,
Nasza grupa choć nieduża, będzie sie spotykać tam.

Refren:

Stowarzyszenie, Stowarzyszenie, będziem ciebie mocno strzec,
Bardzo chcemy cie utrzymać,  żeby życie lepsze mieć.
Stowarzyszenie Stowarzyszenie,życie z tobą to jest fart,
Będziem mocno się starali aby starość   zmienić w żart.


My lubimy śpiewać, tańczyć i wyjechać czasem też,
Nie będziemy wnuków niańczyć,  bo to  też nie nasza rzecz.
Myśmy swoje wychowali, odpoczynku przyszedł czas,
Do roboty dzisiaj żadnej,  młodzi nie zagonią nas.


Refren:

Stowarzyszenie, Stowarzyszenie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


My lubimy kino, teatr, koncert, operetkę też,
i piosenkę przy ognisku, by się bawić, śmiać do łez.
Niechaj młodzi z nas się śmieją, że odbija czasem nam,
My będziemy żyć nadzieją - z nami nikt nie będzie sam.


Refren:


Stowarzyszenie, Stowarzyszenie . . . . . . . . . . . . . . . . . 
  
                                                                                                  Maria  Rogocz






Wiersz pt. "Cztery pory roku"   Maria  Rogocz


Rok kalendarzowy to dziwne zjawisko,
Tylko cztery pory roku, a mieści sie w nich wszystko.
Jest wiosna - czyli najpiękniejsza pora roku,
Która całemu światu dodaje uroku.
W niej soczysta zieleń z barwnymi kwiatami,
otacza nas w koło i drażni zapoachami.
Szczególnie tulipany i prześlicznie bzy pachnące,
A także żółte mlecze na zielonej łące.
W ogrodzie zakwitaja wiśnie, śliwy i jabłonie,
Aż chce sie do tych kwiatów przytulić, lub do nich wyciągnąć dłonie.
Przy drodze zaś bratki, żółte forsycje  do spółki z łubinem,
Każą sie nam zatrzymać i popatrzeć chwilę.
Wiosenne słonko wcześniej nas rano budzi,
Z radościa i uśmiechem odzywamy sie do innych ludzi.
Krew nam w żyłach szybciej krąży
i nawet szef nas wkurzyć nie zdąży.

Lato

Na lato każdy czeka z utęsknieniem,
i nie jest to związane tylko z jedzeniem.
Choć jarzyn i owoców jest wtedy dostatek,
To my też inne nadzieje łączymy z latem.
Latem choć dni są długie a wieczory gorące,
To chcielibyśmy aby codziennie świeciło słońce,
Bo można się opalać i w piasku poleżeć,
Mozna sie też kąpać lub pod dużym parasolem siedzieć.
Dzieci sie rozkosznie bawia zabawkami,
Kopią piłkę,biegają lub jeżdżą rowerkami.
Góry na nas czekają i rzeka i las,
A my sie cieszymy, że przyszedł wreszcie na to czas.
Wczasy zagraniczne kuszą nas różnymi atrakcjami,
I my tam jedziemy autami, autobusami lub samolotami.
I choć to wydatek jest spory, już dziś tęsknimy do lata,
Bo się cieszymy, że zobaczymy znów kawałek świata.
A na własnym ogródku czeka grillowanie,
Kiebaska, piwko, wódeczka i biesiadowanie.

Jesień

Jesienią sady i stragany na mieście są pełne owoców,
Tylko patrzeć jak się liście na drzewach zaczerwienią i ozłocą.
Przyjemny zapach ognisk na kartofliskach,
A nas mimo woli coś za gardło ściska.
Choć  w lasach Pan Bóg dużo grzybów raczył stworzyć,
To znów deszcz nas często zmusza by gumowce włożyć.
Parasplki gubimy często roztargnieni,
Bo tak to z nami bywa prawie każdej jesieni.
Pierwsze przymrozki kwiaty zwarzyły w ogrodach,
A nawet te w doniczkach, które są na podwórku lub na schodach.
Choć jeszcze długo mogły nasze oko cieszyć,
Niebawem będzie jeszcze zimniej, więc trzeba się spieszyć.

Zima

Nagle świat całyśniegiem otulony jak białą pierzynką,
I zanów do karmika dla ptaszków trzeba wkładać ziarenka ze słoninką.
Dzieciom sanki naprawiać i przed oknem bałwana ustawić dużego,
Narty posmarować i w góry wyjachać na Mikołaja świetego.
Węgla dużo kupić, do pieca przykładać,
A ile to kosztuje - to wręcz szkoda gadać.
Drogi zasypane, odśnieżać nie ma komu.
Gdy wyjedziesz  w   trasę, nie wiesz kiedy wrócisz do domu.
Często niewprawnym kierowcom stłuczka się przytrafi,
A u mechanika drogo, a ten kasę śiągnąć potrafi.
Aby panie ładnie wyglądały trzeba im futerka kupować,
A jeżeli pani jest miła sercu - kasy nie żałować.
Ale żeby zimą nastrój nie był tak ponury,
Trzaeba się też zachwycać cudami natury.
W lesie, na drodze, czy też przez okno wiadać bajkowe obrazy,
A takie widoki to wdzięczny temat szczególnie dla malarzy.
A może zimą mimo chłodu wszystkim nam z tym jest do twarzy?